Po świętach trochę tłuszczyku odłożyło się tu i tam, więc wziąłem się do roboty i wróciłem do stałego i wcześniej ustalonego trybu dnia. Regularne i zdrowe posiłki, nordic w lesie, interwały na rowerku stacjonarnym. Pogoda niezbyt jeszcze pozwala na normalny rower, chociaż raz udało mi się wybrać na krótką przejażdżkę. To wszystko poskutkowało – poświąteczna kontrola wykazała wczoraj 104 kg, czyli 8 mniej od wartości 112 z którą rozpoczynałem. Oprócz kilograma, który przybył po swiętach, udało się pozbyć kolejnych dwóch!

To cieszy, i mam nadzieję, że waga będzie spadać regularnie cały czas w dół. Na horyzoncie nie widać żadnych świąt w czasie, których można by zgrzeszyć i znów przybrać, za oknem coraz lepsza pogoda, co mam nadzieję przełoży się na ilość spacerów czy wypadów na rowerze.

Komentarze

Share.

Leave A Reply