Rano zaspałem do szkoły, bo budzik jak najbardziej – włączyłem wczoraj wieczorem, nie zwróciłem jednak uwagi, że jest nastawiony na dni robocze :-P Na szczeście dzisiejsze śniadanie przygotowałem sobie już wczoraj. Zostało troche gotowanego kalafiora na parze, został więc trochę pognieciony, wymieszany z jajkiej i płatkami kukurydzianymi i poszedł na placki. Wiedząc, że w trakcie 2 sniadania będę dalej w szkole zabrałem ze sobą banana i jabłko. Zauważyłem po tych kilku dniach, że organizm sam już wie kiedy przychodzi jego ‚regularna’ pora jedzenia i mniej więcej na pół godziny przed tą porą zaczyna burczeć w brzuszku ;-P

Po szkole udało się zrobić kilka kilometrów z kijami przełajem przez las. W stałym miejscu przy wodopoju spotkałem trzy sarny, które jednak jak to bywa postanowiły szybko się ulotnić gdy tylko mnie zobaczyły. Na kolację uległem modzie i przyrządziłem koktajl z owoców i jarmużu. Okazuje się, że nie taka kapusta straszna jak ją malują. W połączeniu z pomarańczą, bananem i cytryną jest bardzo dobra :) Przed snem interwał na rowerku stacjonarnym.

  • śniadanie – 3 placki z kalaforia z płatkami kukurydzianymi
  • 2 sniadanie – jabłko i banan
  • obiad – zapiekanka
  • podwieczorek – grapefruit
  • kolacja – owocowo-jarmużowy koktajl

Komentarze

Share.

Leave A Reply