Dziś pracowity dzień, bo oprócz diety jako takiej postanowiłem w końcu ruszyć zadek i przestać obwiniać pogodę. Z szafy wyjąłem na powrót zimowe, wysokie buty co pozwoliło mi wziać kije i zrobić z moją połówką godzinny przemarsz :) Do tego chyba zacząłem rozumieć jak pisanie bloga czy robienie fotek na insta/fb ma pomóc w utrzymaniu diety. Złapałem się dziś na tym, że robiąc herbatę jakoś biezwiednie zaglądnąłęm do lodówki, żeby „coś przegryźć”. Myśl o tym, że będę musiał napisać na blogu, że podżerałem między zaplanowanymi posiłkami spowodowała szybkie i skuteczne zamknięcie lodówki :-) Wieczorem po kolacji miałem jeszcze dość siły by zrobić 20 min. cardio na rowerku stacjonarnym.

  • śniadanie – płatki owsiane z łyżką jogurtu naturalnego i
  • drugie śniadanie – pół jabłka i pół pomarańczy, drugie pół zjadła moja połówka :-)
  • obiad – kalafior, ziemniaczek i marchewka na parze, gotowany kurczak
  • podwieczorek – jabłko
  • kolacja – pół piklinga (tzn. cały na spółkę z synem)

Komentarze

Share.

Leave A Reply