Każdy, kto kiedykolwiek starał się trochę schudnąć prawdopodobnie największą uwagę przywiązywał do wagi. Waga łazienkowa traktowana jest nabożnie, niczym wyrocznia. A tymczasem przecież nie zawsze nasza dieta musi skutkować stratą kilogramów. Często bywa tak, że poprzez zmianę żywienia i ćwiczenia część naszego tłuszczyku zamieniamy na masę mięśniową. Wtedy strata może nie być duża, lecz skutkuje to w innych miejscach. Z taką sytuacją spotkałem się właśnie dziś!

Weekendowo chodzę do szkoły i kształcę się na masażystę. O ile w piątki i soboty do szkoły chodzę dość luźno ubrany, bo mamy zajęcia praktyczne – anatomię topograficzną i pracownię masażu, więc często trzeba z ciuchów rezygnować, o tyle w niedziele mamy same przedmioty teoretyczne, więc już dres i koszulka nie zawsze do tego pasuje. Ubierając się dziś rano sięgnąłem po swoje ulubione jeansy i po ich założeniu zdziwił mnie fakt, że szybko się ich pozbyłem stawiając dwa kroki, bo spodnie spadły mi do kolan. Bez zastanawiania się sięgnąłem po pasek do szafy, ale wyobraźcie sobie moje zdziwienie, gdy okazało się, że… Brakuje mi w nim dziurek!

Chcąc nie chcąc musiałem sięgnąć po narzędzia i dorobić sobie dwie dziurki, aby spodnie zostały na swoim miejscu. Dopiero w szkole na lekcji, gdy zrobiło się trochę nudnawo i zacząłem (zamiast słuchać wykładowcy) rozmyślać nad różnymi rzeczami – doszło do mnie, że przecież schudłem AŻ TYLE, że spodnie ‚spadają mi z dupy’. I ten właśnie fakt jest bardziej „wynagradzający” dla mnie niż cyferki na wadze, które ostatnio widziałem, bo realnie pokazuje to, że kształt mnie się zmienia, co bardzo mnie cieszy i motywuje do dalszej nad sobą pracy! :)

Komentarze

Share.

Leave A Reply