Przyznać się muszę bez bicia, że ostatnie dwa dni totalnie zawaliłem jeżeli chodzi o przestrzeganie mojej diety. Niestety życie i pewne sprawy były trochę „ważniejsze” niż pilnowanie regularnych posiłków. Dwa ostatnie dni spędziłem „w podróży”, więc niestety nie dało się przypilnować wszystkiego tak jakby było to wymagane.

W ostatni czwartek odbywałem całodniową podróż do Warszawy ponieważ syn, który na codzień uczęszcza do szkoły muzycznej miał występ na Ogólnopolskim Konkursie Miniatury Skrzypcowej. Stolicę mam jednak kawałek od domu co przełożyło się na to że kilka godzin trzeba było spędzić w samochodzie w ciągu dnia i regularne posiłki przysłowiowy szlag trafił. W trakcie prób akustycznych czy późniejszego występu nie miałem nawet głowy do jedzenia, bo dla mnie tak jak dla młodego był to pierwszy występ na tego typu imprezie i byłem nie mniej przejęty.

W piątek natomiast mieliśmy zaplanowaną kolejną podróż do Warszawy na ogłoszenie wyników w/w konkursu. Niejako „przy okazji” udało się jednak odwiedzić plan zdjęciowy programu „Wiem, co jem” i podejrzeć Kasię Bosacką przy pracy. Razem z nami na planie było kilka innych osób, min. Ola z Ugryź!, której słodka i przepiękna biżuteria zdobiła uszy Kasi przez kilka lat w programach „Wiem, co jem i wiem, co kupuję”.

Podglądanie nagrania od "kuchni"

Podglądanie nagrania od „kuchni”

Na początku mieliśmy możliwość poznać się z całą ekipą, która na codzień pracuje na planie, a nie widać ich w programie. Dopiero efekt ich ciężkiej pracy jest widoczny na naszych ekranach co niedzielę. Później podglądaliśmy (po cichutku, by nie złościć pana dźwiękowca) jak wygląda nagrywanie konkretnej sceny, w tym wypadku usuwania wosku z obrusu, które było nagrywane do jednego z odcinków „Wiem, co kupuję”.

Dyskusje na planie :)

Dyskusje na planie :)

Później skorzystaliśmy z tego, że była przerwa obiadowa i atmosfera na planie stanowczo się rozluźniła i przegadaliśmy ponad godzinę w kuchni na różnego rodzaju tematy. Czas zleciał bardzo, bardzo szybko i (niestety) trzeba było zmykać, by nie przeszkadzać w dalszych nagraniach.

Było na prawdę świetnie!

Było na prawdę świetnie!

Oglądając na codzień programy Kasi Bosackiej można odnieść wrażenie, że (w slangu młodzieżowym) `luźna z niej babka`. I muszę wam powiedzieć, że tak jest na prawdę w rzeczywistości. Nie ma żadnego „gwiazdorzenia” i spinki, atmosfera na planie jest po prostu rodzinna. Miło było spędzić tam te chwile i dla całej naszej zwariowanej rodzinki było to nie lada przeżycie. Zdecydowanie na długo zapamiętamy tę wizytę. :)

Ja zdecydowanie, ponieważ zostałem przez Kasię zdopingowany jeżeli chodzi o moją dietę i odchudzenie się. Teraz nie wypada `nawalić` czy się poddać. Trzeba przeć do przodu i niech kilogramy lecą w dół !

Komentarze

Share.

1 komentarz

  1. Pingback: Kokosowy batonik a’la Bounty

Leave A Reply